piątek, 31 grudnia 2021

Na koniec roku

Takim ostatnim rzutem na taśmę. Film, który należy obejrzeć, jeśli nie w tym roku to na pewno w tym, który rozpocznie się już jutro.

"Nie patrz w górę" film kontrowersyjny w sieci krąży wiele recenzji, dużo mieszanych uczuć i odczuć. Mi się bardzo podobał. Przeczytałam gdzieś, że mówi o tych czasach, trudnych dla wielu, dla niektórych nawet bardzo trudnych. Dla mnie ten film to gorzko-słodka prawda o nas samych. Jak jesteśmy zajęci życiem w sieci, niż w realu. Ważne jest kto pokazał cycki, z kim śpi ten,  czy inny piłkarz, niż to jak zmienia się nasza rzeczywistość i że najprawdopodobniej nie wrócimy już do tego, co było przed pandemią. Jak polityka i sława ogłupia, zmienia nawet najbardziej szlachetnego człowieka, który pod koniec życia lub w sytuacji zagrożenia reflektuje, że rodzina i przyjaciele to jedyne dobro, które posiada. To film o tym jak politycy mają nas w dupie, że ważne jest kto prowadzi w sondażach, a nie nasze dobro. Momentami się śmiałam, ale to taki śmiech przez łzy. I w końcu to film o tym, że ludzki gatunek skazany jest na wymarcie, tak czy siak już po nas. 
Pytanie czy naprawdę nie weźmiemy sobie tego do serca, by móc w porę przeciwstawić się katastrofie?
Reżyser w sarkastyczny sposób próbuje nam przekazać, że czas na sensowne refleksje i zmiany, byśmy nie skończyli jak bohaterowie tego filmu.
A tak swoją drogą katastroficznych filmów w 2021 roku trochę powstało, nie wszystkie dobrze się kończą, ten niestety też nie. 
I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku, chociaż tak naprawdę nie wiem po co celebrować bycie o rok starszym:)

wtorek, 6 lipca 2021

Kto zabił Sarę?


Właśnie skończyłam oglądać 2 sezon, całość na Netfilx, po hiszpańsku z napisami. 
Poszło jak po maśle - 2 dni. Cóż mogę powiedzieć, choć to momentami brazylijska telenowela wciągnął mnie jak muszla klozetowa wodę:)
Jestem fanką kryminałów, może nie tego rodzaju, bo jak dla mnie za dużo niedopowiedzeń, źle zadanych pytań, brak odpowiedzi, wiele powtórzeń, ale akcja przednia. Ratuje ten film wiele zwrotów, wątki poboczne i Alex, czyli główny bohater. Myślisz, że już wszystko wiesz, a okazuje się, że nie wiesz nic.
3 sezon chyba się zapowiada, lecz na pewno nie w tym roku, bo pierwsze dwa sezony pochłonęło 55 mln domów w samych Stanach Zjednoczonych przez pierwsze 28 dni, więc wszyscy muszą ochłonąć.
Jeśli ktoś widział już prawie wszystko na Netflix polecam tą produkcję.

czwartek, 20 maja 2021

Patryk Vega, cóż to jest za twór?


Miał być piękny post od dawien dawna o powrocie, o filmach obejrzanych, książkach, które warto i należy przeczytać, o całych seriach seriali z Netfilxa, o tym co tam jeszcze warto zobaczyć, o podsumowaniu ubiegłego roku i pięknym początku tego roku, filmowym oczywiście.
Ale wczoraj coś mnie naszło by obejrzeć film "Pętla" Patryka Vegi i cały czar prysł. Nie ma już nic, prócz obrzydliwego kina, które zniechęca już po pierwszych 10 minutach tej produkcji. Po bardzo kiepskim "Bad Boy", właściwie to nie wiem, który jest bardziej nie do ogarnięcia moim rozumem. 
Jak można produkować sorry za wyrażenie "tak straszne gówno"? Tego naprawdę nie jestem w stanie pojąć.
Nie wspomnę, że Vega uparł się na wciąż tych samych aktorów i gdy oglądasz "Pitbulla", "Botoks", czy wspomniane wyżej, to właściwie nie ma różnicy. Może akcja z goła inna, ale aktorzy, wulgaryzmy, słabe żarty i gołe tyłki - wciąż pozostają te same. 
Nie to żebym oczekiwała od tego kina czegoś bardziej twórczego, ale to już po prostu wszystko było i ileż można???
W poczekalni czeka jeszcze "Polityka" tego wspaniałego reżysera, ale chyba sobie długo tam poczeka, być może nigdy się nie doczeka.
Uważam, że oba filmy powinny dostać nominację do "Złotych Malin" we wszystkich kategoriach. W tym roku jednak prym wiedzie równie wybitna Pani Blanka Lipińska ze swoim arcy - wybitnym dziełem "365 dni". 
Może, niech już Ci wybitni dadzą spokój i proszę by powróciło dobre polskie kino.

"Podróż Cilki" - H. Morris


Wszystkie książki o Holokauscie są przerażające, niekiedy trudno uwierzyć w okrucieństwo jakie ludzie, ludziom zgotowali. 
Książka opowiada o drodze jaką przeszła Cilka, którą poznajemy w "Tatuażyście z Auschwitz". Ratuje ona od śmierci Lalego, głównego bohatera tatuażysty, po czym On  nazywa ją najodważniejszą osobą jaką kiedykolwiek poznał. 
Z tego właśnie powodu autorka tatuażysty postanawia zagłębić się w historię tej młodziutkiej zaledwie szesnastoletniej dziewczyny, która trafia do Auschwitz, a potem zostaje skazana na 15 lat więzienia i wywieziona na Sybir, za kolaborację z nazistami. Kolaboracja w tym wypadku to poddanie się oprawcom i chęć przeżycia w tym strasznym miejscu. Dwóch wysoko postawionych rangą esesmanów upatruje sobie Cilkę na swoją ofiarę i systematycznie ją gwałci. Potem dziewczyna dzięki temu dostaje posadę blokowej w baraku z którego ludzie idą tylko w jednym kierunku, do pieca. Pytanie, kto nie przyjąłby takiej okazji, dzięki której mógłby pomagać bliskim mu ludziom? Chyba każdy człowiek, z naciskiem na człowiek.
Bezsens a zarazem wielka niesprawiedliwość tejże historii jest tak rażąca, że aż palą oczy od literek, które trudno poskładać w jedną całość. Z jednego mrocznego miejsca młoda kobieta trafia do niemniej mrocznego i obrzydliwe zimnego.
Tylko cud, jej inteligencja i zaradność sprawiają, że ta dziewczynka, potem już kobieta nie tylko zdołała przeżyć to piekło, ale także pomóc wielu innym nieszczęśnikom. 
Historia trochę podkoloryzowana przez autorkę, która jednak trzymała się faktów, jak czytamy w epilogu. 
Naprawdę warto przeczytać.

piątek, 2 kwietnia 2021

Polecane lub nie...

Tego posta pisałam od tamtego roku. Zbierałam się długo by móc powrócić do pisania, bo oglądać i czytać nie przestałam.  Ten kto mnie zna wie, że trójka dzieci i kohabitant (przepraszam już narzeczony:) na wyjeździe zobowiązuje do innego życia i obowiązków, które nieraz zwalają z nóg.
Nie oznacza to jednak, że przez ten okres nic nie robiłam.
Postaram się w dużym skrócie napisać co udało mi się zobaczyć, co mnie zachwyciło, co zniesmaczyło.

Z całą odpowiedzialnością mogę polecić serial na HBO "Rodzice" - zabawny, trochę hardcorowy, ale w rzeczywisty sposób oddający to, co przeżywają rodzice dwójki małych niepokornych dzieci, bez lukru. Jest już II sezon:)

"Przemytnik" świetny film Clint'a Eastwood'a również HBO. Widać rękę Eastwood'a i ten zacięty honor, wypisz wymaluj z "Grand Torino". Świetny film, świetny film.

"Line of duty" serial Netfilx, którego 3 sezony połknęłam w 2 tygodnie, a przy 3 dzieci to mega trudne. Każdy sezon opowiada inną historię i naprawdę trudno wybrać najlepszy sezon.

"BodyGuard" serial, który ku mojemu zaskoczeniu trzyma w napięciu i wciąga.

"Skazany" to dramat z 2017 roli głównej z Nikolajem Coster-Waldau, który od "Gry o tron" mimo skrajnych zachowań skradł moje serce. Film jest naprawdę świetny. To trzeba zobaczyć!!!

"Jego ostatnie życzenie" trochę go męczyłam, ale to naprawdę dobrze napisany scenariusz i dobra rola Anny Hathaway.

"Ultraviolet" II sezon obejrzałam, bo I sezon bardzo mnie rozbawił, no i gra tam Sebastian Fabijański, którego jestem idolką. Ale sezon drugi niestety mnie roczarował, bo uśmiercili Sebę, i niby Stormowski daje radę, ale to już nie to samo.

"Zabawa, zabawa" świetny polski film o kobietach z problemem alkoholowym i moją ulubioną polską aktorką Agatą Kulesza.

"Bad boy" naprawdę bardzo kiepskie kino polskie, bardzo, bardzo słaby.

"Broadchurch" III sezon troszkę słabszy niż dwa pozostałe, rozczarowuje tematem, który został poruszony w tym sezonie, gdyby był to pierwszy sezon to ok, ale w trzecim trochę cienko.

"Warsaw by night" pewnie już wszyscy obejrzeli. Ja przyznam szczerze polskie produkcje oglądam z dużym opóźnieniem. Ten film był znośny.

"Love life" HBO z Anna Kendricks świetny serial o perypetiach młodej kobiety mieszkającej w Nowym Yorku (uwielbiam wszystko, co ma Nowy York w tle). Wzloty i upadki tej dziewczyny wiążą się z miłością w sensie fizycznym i duchowym. Polecam - odskocznia od wszystkiego.

"Oszustki" komedia HBO z Anny Hathaway i Rebel Wilson, którą pokochałam od czasu "Pitch Perfekt", a którą teraz mega się odchudziła, prawie tak dobrze jak Adel. Film można obejrzeć. 

Polski "W głębi lasu" nakręcony na podstawie książki Harlana Cobena, którą czytałam dawno temu. Bardzo dobra produkcja i świetna rola Grzegorza Damięckiego i Agnieszki Grochowskiej, która coraz częściej pojawia się w polskich filmach i serialach. 

"Żona" bardzo dobry film z rolą główną Glenn Close, która wciela się w postać właśnie żony wybitnego pisarza, który okazuje się nie być taki wybitny. Bardzo dobry film.

"Historie małżeńskie" długo go męczyłam, chciałam obejrzeć ze względu na grającą w nim Scarlett Johansson. Ewidentnie to nie jest kino moich marzeń.

"6 balonów" w sumie nie wiem dlaczego, go obejrzałam. Smutna historia, smutne zakończenie.

"Pokochaj, poślub, powtórz" dość słaby, przeciętny.

"365 dni" gdzieś przeczytałam, że to mega wulgarny film. Dla mnie to trochę bardziej hardcorowa wersja Grey'a z polską aktorką w roli głównej. Treści żadnych tam nie ma, jeśli ktoś tego oczekuje, to niech nie ogląda.

Mogę polecić serial z Netfilx "Znaki". Trochę byłam sceptycznie, bo to polskie, ale szybko zmieniłam zdanie i 2 sezony obejrzałam ciurkiem. Ciekawa produkcja o tajemnicy Sowich Dołów, kto nie zna historii ten koniecznie musi obejrzeć.

"Wielka" fajny serial, śmieszny, przerysowana historia Katarzyny Wielkiej. Godny obejrzenia. Będzie II sezon.

"Katarzyna Wielka" serial HBO, trochę więcej w nim prawdy o Katarzynie Wielkiej. Świetna rola, przewspaniałej Helen Mirenn, którą uwielbiam.

"Tyler Rake" - ocalenie" z Chrisem Hemsworth, można zobaczyć ze względu na pięknego Thora:)

"Potrójna granica" z Charlie Hunnam, po synach anarchii, mało mi było więc znalazłam ten film i jest dobry.

"Sons of Anarchy" 7 sezonów, po takiej dawce bohaterowie jeszcze na długo zostają w pamięci, ale o tym będzie osobny post.

"The Punisher" świetny serial na podstawie komiksu, trochę bardzo męski ale mi się podobał. Godny polecenia.

"Gambit królowej" tego chyba nie trzeba reklamować, trzeba zobaczyć chociażby ze względu na naszego wspaniałego Marcina Dorocińskiego.

"The alienist" sezon II. Mi się bardzo podoba ten serial. Dużo w nim tajemnicy, kryminału.

"Niebo o północy" z Georgem Clooneyem w roli głównej. Film wizjonerski o końcu świata.

Super serial "Rozłąka" z Hilary Swank, którą bardzo lubię nie tylko za piękny uśmiech, ale też za naturalność i nieudawaną grę aktorską. Serial o wyprawie na Marsa.

I nie mogę nie wspomnieć o filmie "Małe kobietki" ja wiem, że stary, ale ja widziałam go dopiero teraz i szczerze spodobał mi się, także polecam tym paniom, które jeszcze go nie widziały.

C.D.N

środa, 17 marca 2021

New Amsterdam alternatywą dla Grey's Anatomy


                                      

Dlaczego alternatywa? Dlatego, że jest to serial medyczny (moja ulubiona tematyka, choć do Dr. Housa nigdy mnie nie ciągnęło) i na pewno dlatego, że Greysów w Polsce na chwilę obecną nie można nigdzie obejrzeć. Przede mną sezon 16 i 17 i duża niewiadoma: gdzie? i kiedy?

"New Amsterdam" to serial w którym jest wszystko, dużo z medycyny, wiele ciekawych przypadków, coś z romansu, coś z komedii i dramatu. Kluczem do sukcesu serialu są na pewno osobowości postaci, które tworzą aktorzy stający się najczęściej gwiazdami jeśli serial odnosi sukces. Ten na pewno sukces odniesie, jeśli nie da o sobie zapomnieć po 3 sezonie, który można zobaczyć już w Stanach Zjednoczonych na NBC. Kiedy trafi do Netflix tego niestety nie wiadomo.

Może zacznijmy od tego dlaczego serial nosi nazwę "New Amsterdam"? Choć ten prawdziwy szpital gdzie kręcono część scen to Bellevue Hospital, który jest najstarszym szpitalem publicznym w Nowym Yorku. Może niewiele osób wie, ale pierwszymi ludźmi po rdzennych amerykanach, którzy wprowadzili cywilizację na te tereny byli holendrzy, którzy za przysłowowią garść "koralików" zakupili od Apaczów Nowy York, który na ich cześć nosił na początku nazwę New Amsterdam. Tyle z historii. 

Fabuła serialu kręci się wokół Dr. Max'a Godwina, który zajmuje w szpitalu stanowiska dyrektora ds. medycznych. Jest ulubieńcem wielu pacjentów, personelu i świetnym pracownikiem szpitala. Wszystko wywraca się jednak do góry nogami, gdy postanawia położyć na szali swoją karierę i złamać prawo, aby uratować jednego z chorych. Przykład alternatywnej historii, gdzie to człowiek jest najważniejszy, a nie biurokratyczne maszyny i pieniądze, które muszą być generowane. 
Rzeczywiście na każdym kroku podkreśla się dobro pacjenta i czyni dla niego wiele, by mógł wyzdrowieć, to jest urzekające.

Sporo jest w tym serialu również uśmiechu i łez, jedno równoważy drugie. Tak w sam raz. Nie ma się wrażenia przesady, choć czasami przypadki są dość ekstremalne i nie sądzę, by lekarz aż tak zagłębiał się w sytuację życiową każdego pacjenta.

Ogólnie bardzo polecam.

sobota, 15 czerwca 2019

Miniserial HBO "Czarnobyl"

Na temat Czarnobyla krąży wiele mitów, czy ten serial rozwieje wszystkie? Na pewno nie, bo już wiadomo, że nie wszystkie sceny pokazane w serialu wydarzyły się naprawdę, ponieważ HBO wiele z nich podkoloryzowało.
Oglądając go zastanawiałam się, czy chociaż połowa z tego co pokazano jest prawdą, ponieważ stwierdziłam, że naród rosyjski ma niesamowitą zdolność do mówienia nieprawdy. 
Faktem jest na pewno, że wybuch miał miejsce, a doszło do niego, ponieważ spotkały się trzy zależności: nieodpowiedzialność, błąd ludzki i problemy techniczne. Natomiast prędzej czy później doszło by do innej tragedii związanej z radzieckimi elektrowniami, bo wszystkie zawierały podobną wadę konstrukcyjną.

Pomimo tego, że cały świat już wiedział, iż musiało dojść do awarii na Ukrainie, a w całej Europie poziom radioaktywności powietrza był pół miliona razy wyższy niż normalnie, Moskwa nie wydała żadnego komunikatu w tej sprawie, aż do 30 kwietnia 1986 roku, bo niby miało nic się nie wydarzyć. Prawda jest jednak o wiele czarniejsza, niż myśleli ówcześni uczestnicy tego wydarzenia.

Produkcja serialu skupiła się na odkryciu prawdy o Czarnobylu i pokazaniu wpływu autorytarnej władzy na działania ludzi. Nie jest to serial dla wrażliwych widzów, gdyż zdecydowanie oddaje grozę tamtych dni, a zdjęcia były kręcone w autentycznych lokalizacjach w Czarnobylu i Ignalinie na Litwie, gdzie znajduje się siostrzana elektrownia do tej w Czarnobylu. Bardzo dobra gra aktorska, znakomitych aktorów, powoduje, że serial do tej pory obejrzała już ogromna liczba widzów. Jednakże, jeśli ktoś chce dowiedzieć się, co jest prawdą, a co fikcją, proponuję poszperać w Internecie, co oczywiście nie umniejsza świetności tego serialu.

środa, 5 czerwca 2019

Big Little Lies

Muszę przyznać, że z wielkim zaciekawieniem obejrzałam ten serial, o kobietach i dla kobiet. Wydawał mi się serialem do prasowania, czy robienia obiadu. I tu bardzo się zdziwiłam. Oczywiście skusiły mnie przede wszystkim nazwiska N. Kidman i R. Witherspoon. Muszę jednak przyznać, że jestem  bardzo miłe zaskoczona i żałuję, że dopiero teraz go obejrzałam. Z drugiej strony  może lepiej, że tak późno, gdyż 10 czerwca HBO zacznie emisję drugiego sezonu, a ponieważ do obsady dołączyła Meryl Streep, którą uwielbiam, cieszę się  jeszcze bardziej.
W serialu zaskoczyła mnie nie tylko gra aktorska uznanych w świecie aktorek, ale także zgrabnie opowiedziane historie życia kobiet, które mają prawie wszystko. Prawie, ponieważ wbrew idealnie poukładanym życiorysom, wciąż czegoś im brak. Dlatego, albo za czymś podążają, lub chcą się od kogoś, lub od czegoś uwolnić. Serial kończy się połączeniem ich życiorysów już na zawsze. 
Całość dopełnia genialnie dobrana muzyka, którą serial jest naszpikowany. Dlatego wklejam listę utworów ze ścieżki dźwiękowej serialu, bo jest po prostu godna odsłuchania.

1. Michael Kiwanuka - "Cold Little Heart" 
2. Charles Bradley - "Victim of Love" 
3. Martha Wainwright - "Bloody Mother Fucking Asshole" 
4. Leon Bridges - "River" 
5. Kinny - "Queen of Boredness" [ft. Diesler] 
6. Agnes Obel - "September Song" 
7. Alabama Shakes - "This Feeling" 
8. Charles Bradley - "Changes" 
9. Irma Thomas - "Straight From the Heart" 
10. Villagers - "Nothing Arrived" (Live From Spotify London) 
11. Zoë Kravitz - "Don't" 
12. Conor O'Brien - "The Wonder of You" 
13. Daniel Agee - "How's the World Treating You" 
14. Ituana - "You Can't Always Get What You Want"

środa, 3 kwietnia 2019

Seriale obejrzane...

"Safe" - jeden sezon, serial średni, dość dobrze utkana intryga, ale momentami wszystko za bardzo się przeciąga. W pewnym momencie podejrzanym staje się każdy. Nie jest to coś, za czym przepadam w serialach kryminalnych.










"Pachnidło" - jeden sezon, serial dość przeciętny, na pewno lepszy od poprzedniego. Nawiązujący do filmu i książki pod tym samym tytułem.













"Hinterland" - bardzo dobre trzy sezony, naprawdę serial godny polecenia. Każdy sezon ma po kilka odcinków (4,5), trwających trochę dłużej niż przeciętny odcinek, do tego każda historia inna. Bardzo ciekawe postaci, spektakularne zakończenie ostatniego sezonu. Chce się powiedzieć BRAWO!










"Marcella" - dwa sezon, również bardzo dobry serial. Niespotykana przypadłość głównej detektyw, okazuje się jej zgubą. Serial kończy się tak, że aż prosi się o kontynuację. Czekam z niecierpliwością. Polecam.












"Broadchurch" - oba sezony naprawdę bardzo dobre. Fajne zestawienie dwójki detektywów, którzy okazuje się świetnie ze sobą współgrają. Pierwszy sezon ciut lepszy niż sezon drugi. Niestety kolejny sezon na Netflix jeszcze niedostępny. Zdecydowanie polecam.











"Dirty John" - jeden sezon, przeciętny serial, zdecydowałam się na obejrzenie tylko ze względu na główną rolę Erica Bana, który zagrał naprawdę bardzo dobrą rolę psychodelicznego Casanowy.












"Intruz" - jeden sezon obejrzałam, historia dobrze rozegrana, ale postaci kiepskie, a to czasami przekłada się na jakość. W takich serialach zabójca zazwyczaj jest blisko rodziny policjanta i tak też jest w tym wypadku. Moja ocena to dostateczny plus.











"River" - jeden sezon, bardzo dobry serial i ciekawa historia, a także świetna rola Stellan'a Skarsgard'a, który zmaga się ze swoimi wariacjami., które dla policjanta mogą być dość kłopotliwe. Polecam.












"Karppi" - jeden sezon fińskiego serialu, trochę akcją przypominający "The Killing", jeden z moich ulubionych seriali, choć nie jest tak fantastycznie pogmatwany. Trochę łatwiejsza konstrukcja. Moja ocena to dostateczny plus.

niedziela, 27 stycznia 2019

Ostatnio obejrzane

Dostęp do konta Netflix, to naprawdę fajna sprawa, wszystko to, co chcesz zobaczyć w jednym worze.
Z tego wora właśnie wybrałam "Nie otwieraj oczu" thriller, Sci - Fi z S. Bullock z końca 2018 roku. Film został dość słabo oceniony i gdyby opierać swój osąd tylko na opinii innych ludzi, jeszcze mniej osób by go obejrzało, w tym również ja.
Fabuła rzeczywiście momentami przypomina "Zdarzenie" z 2008 roku. Tam również przez Amerykę przetacza się fala samobójstw, a ci którzy przeżyli, uciekają by móc przeżyć.
Tutaj cały świat również atakuje szalony wirus, który dociera do Ameryki i powoduje, że ludzie masowo zaczynają popełniać samobójstwa. Jedyni, którzy są na niego odporni to szaleńcy i ludzie psychicznie chorzy. Pewna kobieta w ciąży,  wraz z innymi ocalałymi próbuje przetrwać to szaleństwo w jednym z zabarykadowanych domów. Niestety grupka ludzi szybko zmienia swoją liczebność, a ci którzy zostają ocaleni przez lata radzą sobie sami, aż do dnia, gdy trafiają na tych, którzy nie potrzebują opasek na oczy.
Dla mnie ten film, to szalona walka o przetrwanie kobiety i dwójki dzieci, nad którymi sprawuje opiekę. Trochę szorstka, z zasadami, i wymaganiami kobieta doprowadza całą trójkę do miejsca, gdzie możliwe jest przetrwanie i dalsza egzystencja. Determinacja, determinacja i szalona determinacja, to słowo opisuje przeprawę, jaką muszą przebyć. Mimo trochę naciąganych faktów, ogląda się go dobrze, momentami nawet bardzo.

Kolejny film, to bardzo przyjemny obraz, który ujawnia całą gamę dawno skrywanych emocji drzemiących w nas samych. Gdy perfekcyjna do bólu  i wiekowa już organizatorka wyborów piękności (J. Aniston) w małym teksańskim miasteczku, musi się zmierzyć z nie dość perfekcyjnymi uczestniczkami, w niej samej zaczyna następować przemiana. Jedną z uczestniczek staje się również jej córka. Idealnie wyreżyserowana do tej pory impreza obnaża skrywane w głębi duszy uczucia, których nie spodziewały się, ani matka, ani córka.
Kluseczka to główna bohaterka, która mimo swojej tuszy jest bardzo pozytywną i barwną postacią kroczącą przez życie z uśmiechem na ustach i piosenkami Dolly Parton.
To jeden z tych filmów, które pozwolą nam zapomnieć o szarej rzeczywistości i na chwilę przeniosą nas w inną przestrzeń.
Świetna rola Jeniffer Aniston, która ma bardzo duży dystans do siebie i to po tej roli właśnie widać, a także nowej wschodzącej gwiazdeczki Julie Murphy, która również zagrała małą rolę w filmie powyżej.
Ten film powinny obejrzeć wszystkie te osoby, które nie wierzą w to, że mimo tego jak wyglądają, zasługują na szczęście, zasługują na prawdziwą, szczerą miłość, na kogoś kto pokocha je takimi, jakimi są. 

środa, 16 stycznia 2019

"Tatuażysta z Auschwitz" -

To książka z tych, którą czyta się w 3 godziny. To książka o wielkiej miłości, o wspaniałym, dobrym człowieku, który można powiedzieć jest w "czepku urodzony", który zawsze spada na cztery łapy. Można mówić również o szczęściu i zwykłym przypadku, ale również o olbrzymiej zaradność i determinacja, a także jasności umysłu, która pozwoliła głównemu bohaterowi na przetrwanie, sobie i innym.
Nigdy nie byłam zwolenniczką tego rodzaju literatury, brutalność i to jak człowiek może być okrutny dla drugiego człowieka jest jej kwintesencją, to mnie zawsze odstraszało. Jednak okazuje się, że do wszystkiego w życiu trzeba dorosnąć, tak i ja teraz jestem już gotowa, żeby przyjąć tą dawkę ludzkiej brutalności. 
Zastanawiające jest dla mnie to jak to możliwe, że myślący człowiek, wykształcony i światowy nie dostrzegał nieludzkiego zachowania wobec drugiej istoty, a przecież tych złych było tak wielu, tak wielu w jednym miejscu. 
Byłam tam, to miejsce jest odrażające i pełne ludzkiej rozpaczy, nawet po tylu latach czuć tam unoszącą się woń palonych ciał. Przejście tego miejsca w jeden dzień nie jest możliwe, ponieważ jest ogromne. Auschwitz, bo o nim mowa zbudowali ludzie, dla innych ludzi. 
Książkę naprawdę warto przeczytać, nie tylko ze względu na wydarzenia, które są w niej opisane, ale przede wszystkim ze względu na emocje, zachowania i siły, jakie posiada w sobie człowiek, który chce przeżyć. Powieść ta daje nadzieję na to, że nawet w najmroczniejszych czasach jest miejsce na miłość, przyjaźń i oddanie. Niestety dla nas dowiadujemy się też, że tym światem nie od dzisiaj rządzą pieniądze i bez nich nic nie byłoby możliwe.
Ponadto książkę tę czyta się szybko, gdyż jest ona spisana przez osobę postronną, która opowiada przeżycia tatuażysty Lalego. Momentami czyta się ją, jak ulotkę informacyjną, która jest zwięzła i na temat, bo czuć, że osoba, która ją opowiada, chce przekazać jak najwięcej, nie omijając żadnego ważnego wydarzenia.
Książkę polecam wszystkim tym, którzy właśnie po raz pierwszy zetkną się z historią o Zagładzie.

Moja ocena
10/10

sobota, 5 stycznia 2019

A STAR IS BORN

Łzy, łzy i jeszcze raz łzy. Nie spodziewałam się takiego biegu wydarzeń. Film długi, lecz czas szybko leci i ma się wrażenie, że fabuła jest trochę za szybko opowiedziana. Lady Gaga zagrała rewelacyjnie, jak profesjonalna aktorka. Bradley Cooper z kolei mógłby być profesjonalnym piosenkarzem. Ekranowa chemia między głównymi bohaterami jest tak wyczuwalna, że chciałby się zostać Lady Gagą chociaż przez chwilę:)
Naprawdę trudno napisać coś negatywnego na temat tego filmu, bo to typowy dramat, który rozwala na łopatki i na długo pozostaje rozpamiętywany. Dzieje się tak nie tylko ze względu na dobrą grę aktorską, ale także ze względu na świetne widowisko muzyczne. Rewelacyjna ścieżka dźwiękowa, piosenki wpadające w ucho i genialna robota ludzi od dźwięku, wszystko to razem przybija przysłowiowy gwóźdź do trumny rozpaczy, a piosenka końcowa maksymalnie wyciska łzy.
W Bradley'u sama bym się zakochała, a Gagę od tego czasu wielbię, jako wokalistkę. 
A tak naprawdę uważam, że to  kolejny bardzo dobry remake tego filmu. Pierwszy z 1937, drugi z Barbarą Streisend z 1976 roku. Wszystkie trzy odniosły bardzo duży sukces, tak jak i muzyka pochodząca z tych filmów.


Moja ocena
10/10

niedziela, 11 listopada 2018

"Ślepnąc od świateł" - serial HBO

Bardzo dobry polski serial oparty na powieści młodego pisarza Jakuba Żulczyka, który był również scenarzystą. Trzeba przyznać, że serial został zrealizowany bardzo profesjonalnie przez również młodego reżysera Krzysztofa Skoniecznego, który wciela się jedną z ról.
Serial opowiada o 7 dniach z życia warszawskiego dealera narkotykowego Kuby, w role którego wciela się debiutant Kamil Nożyński. Czysty, bez tożsamości, nie pije, nie ćpa, nie uprawia seksu, dobrze ubrany, poukładany do granic obłędu, nienaganny obywatel. Jest młodym, inteligentnym prawie absolwentem ASP, który przyjechał z Olsztyna do Warszawy. By uniknąć powielania egzystencjalnych schematów swoich rówieśników, przyszłych meneli, ludzi mogących w najlepszym razie otrzeć się o warstwy klasy średniej, niepoprawnych idealistów - dokonał życiowego wyboru według własnych upodobań. Waży więc narkotyki i liczy pieniądze jako handlarz kokainy. Trzeba przyznać, że bardzo dobrze radzi sobie z dużą presją, zawieszony gdzieś pomiędzy popytem, a podażą. W dzień śpi, w nocy odbywa samochodowy rajd po mieście, rozprowadzając towar, ale także bezwzględnie i brutalnie ścigając od dłużników pieniądze, przy pomocy odpowiednich ludzi.
Reżyser ukazuje współczesną, brutalną i mroczną rzeczywistość, nocną codzienność miasta Warszawy, świat dealerów, narkotyków, używek, alkoholu, dziwek. Świat bezwzględny, w którym nie ma miejsca na sentymenty i przyjaźnie. Niczego nie można w nim ani przewidzieć, ani nikomu zaufać, każde jutro jest niepewne. W tym świecie rządzi pieniądz, tylko on ma wartość, jego brak jest zapowiedzią kłopotów.
Jest to zdeformowany obraz do tego stopnia, że wydaje się, iż handlarz narkotyków staje się niezbędny jako strażak, czy lekarz, jest nocnym dostawcą paliwa dla polityków, tancerzy, dziennikarzy, ludzi, którzy chcą, lub muszą utrzymać się na powierzchni. W pewnym sensie chce się bronić głównego bohatera i go gloryfikować mimo tego, że w świetle prawa i etyki jest zwykłym śmieciem, on i jemu podobni. 
Serial ogląda się bardzo przyjemnie, mimo wielu wulgaryzmów i brutalnych scen. Dobrze napisana muzyka dopełnia obraz całości. Nie można zapomnieć również o rewelacyjnej obsadzie: Jan Frycz, Jacek Więckiewicz, Janusz Chabior, Cezary Pazura, Eryk Lubos, pośród której na uznanie zasługuje rola Jana Frycza. A o debiutancie można przeczytać różne opinie, według niektórych nie potrafi grać, według innych wręcz przeciwnie, zdania są podzielone, jak zawsze. Dla mnie był bardzo autentyczny, wręcz hipnotyzujący.

Moja ocena
8/10

piątek, 12 października 2018

Puzyńska kontra Mróz - dwa światy

Ostatnio udało mi się przesłuchać dwa audiobooki. Jeden z nich napisała Katarzyna Puzyńska autorka książek kryminalnych, drugi zaś napisał Remigiusz Mróz, który jest najpopularniejszym współczesnym polskim pisarzem młodego pokolenia. Mimo tak młodego wieku, bo ma dopiero 31 lat szybko zyskał miano "Króla polskiego kryminału". Pisze dużo, pisze szybko, a jego książki mają rzeszę fanów. Jest laureatem wielu konkursów i festiwali. Jest doktorem nauk prawnych, dlatego tak świetnie w swoich książkach posługuje się prawem. We wrześniu tego roku ruszyły zdjęcia do ekranizacji przygód o Chyłce, twardo stąpającej po ziemi pani adwokat. Będzie to 7 odcinkowy serial TVN na podstawie książki "Zaginięcie". Chyłkę zagra nie kto inny, jak Magdalena Cielecka, moim zdaniem aktorka idealnie dobrana do tej roli. Mróz planuje podbić również rynek za oceanem, a wiemy, że tłumaczenie na języki obce jest czymś zupełnie innym niźli znalezienie się na listach bestsellerów. Wszystko to wróży mu iście bajkową karierę. Jego twórczość bardzo do mnie przemawia, przede wszystkim dlatego, że bardzo lubię ten rodzaj humoru, bo w dobrym kryminale, chodzi nie tylko o dobrze utkaną zagadkę, ale również o dowcip, który powoduje uśmiech na twarzy, gdy czytasz książkę, a także autentyczność. Prawdą jest, że cały świat czytał Stiega Larssona, potem Jo Nesbo, teraz nadszedł czas na Remigiusza Mroza.
Katarzyna Puzyńska natomiast jest z wykształcenia psychologiem. Debiutowała książką "Motylek" i właśnie tej książce chcę dać jeszcze jedną szansę, ponieważ "Więcej czerwieni" nie powaliło mnie na kolana. Książki tej autorki porównywane są do powieści Agathy Christie i szewdzkiej królowej gatunku, Camilli Lacberg. Nie czytałam żadnej książki A. Christie. Natomiast według mnie grzechem jest porównywać Katarzynę Puzyńską do Camille Lacberg, która niewątpliwie jest mistrzynią kryminału.
Kryminał to wciąż dla mnie ulubiony rodzaj literatury, być może dlatego jestem bardzo wybredna, dzieje się tak dlatego, że zaczęłam zauważać, jak bardzo są powtarzalne, przewidywalne i właściwie prawie nigdy nie są w stanie mnie zaskoczyć.
Gdybym miała porównywać tych dwoje pisarzy, to moim zdaniem dzieli ich przepaść. 
R. Mróz pisze na miarę wspomnianych wcześniej Nesbo i Larssona, co powoduje, że plasuje się w ścisłej czołówce najlepszych. Jeśli odbiera się telefon od samego Harlan'a Coben'a z gratulacjami, no to o czym my tu rozprawiamy. Już nie mogę się doczekać dalszych perypetii głównej bohaterki serii o Chyłce. K. Puzyńska chyba wciąż musi się uczyć, jeśli chce choć w połowie być tak dobra jak R. Mróz.
Teraz trochę o książkach:
"Więcej czerwieni" to druga książka z serii o Lipowie, przepięknej malowniczej miejscowości w okolicach której zostają zabite dwie młode kobiety. Sprawca w brutalny sposób okalecza ich ciała. Do poszukiwań zwyrodnialca zostaje oddelegowany młodszy aspirant Daniel Podgórski i kontrowersyjna komisarz Klementyna Kopp. To właśnie ta postać najbardziej przypadła mi do gustu, według mnie jej rola jest najlepiej rozpisana. Policja z Brodnicy podejrzewa, że oba zabójstwa są dziełem seryjnego mordercy i starają się znaleźć punkty wspólne między obiema ofiarami. Czytelnik od samego początku wie, że zabójcą jest kobieta i chyba to rozwiązanie najmniej mi się podobało. Później dochodzą jeszcze inne trupy, a podejrzanym wydaje się być każdy. Jak dla mnie wszystko jest zbyt mocno zakluczone, a wszystkie tropy po kolei są eliminowane, po to by zmylić czytelnika. Mnie ta zgadywanka wykończyła, wyczekiwałam zakończenia książki. Czym dalej w las, tym wszystko było bardziej pogmatwane, a w dobrym kryminale naprawdę nie o to chodzi. Co do stylu pisania: ilość powtarzanych po wielokroć zwrotów typu: "szef posterunku w Lipowie", "młodszy aspirant Daniel Podgórski", albo "dyrektor szkoły w Żabich Dołach Eryk Żukowski", to czytelnika może zabić, mnie na pewno. Czuć, że autorka na siłę, chce zapełnić stronę. Dialogi w tej książce również nie zachwycają:
- Dzień dobry młodszy aspirancie Danielu Podgórki
- Witam pana, spirancie Mazur
- Czy pan panie aspirancie Podgórski mógłby...
- Ależ oczywiście aspirancie Mazur
- Serdecznie dziękuję, młodszy aspirancie Podgórski
Tak z grubsza wyglądają dialogi grupy śledczej, która przypominam ma rozwiązać sprawę i ująć seryjnego mordercę. To wszystko jest drętwe i sztuczne, że aż niewiarygodne. Poziom wiedzy miejscowych stróżów prawa ich inteligencja, oraz pomysłowość zakrawa o kpinę. Są nieudolni, niekompetentni, nielogiczni. Dlatego mam duży dylemat i jedno pytanie: czy ta autorka w ogóle potrafi pisać, czy to tylko wpadka? Ten styl pisania absolutnie nie jest moją bajką. 
"Kasacja" to pierwsza część serii o wspomnianej wcześniej adwokat Joannie Chyłce. Ta książka to manipulacja, intrygi i bezwzględny, ale też fascynujący prawniczy świat. 
Syn biznesmena zostaje oskarżony o zabicie dwóch osób ze szczególnym okrucieństwem. Sprawa wydaje się oczywista. Potencjalny winowajca spędza bowiem 10 dni zamknięty w swoim mieszkaniu w towarzystwie zmasakrowanych ciał. Sprawę prowadzi Joanna Chyłka, pracująca dla warszawskiej dobrze prosperującej kancelarii "Żelazny&McVay. Ta postać jest rewelacyjna, pełno w niej sprzeczności, ale też i lojalności, a także praworządności. Słynie z ciętego języka i kontrowersyjnych rozwiązań. Zrobi wszystko by odnieść zwycięstwo w sądowej batalii. Pomaga jej w tym młody, zafascynowany patronką, aplikant Kordian Oryński, vel Zordon. Ta para pełna jest różnic charakterów, które w miarę prowadzenia akcji tworzy naprawdę zgrany duet. Tymczasem ich klient zdaje się prowadzić własną grę, której reguły zna tylko on sam. Nie przyznaje się do winy, ale też nie zaprzecza, że jest mordercą.
Książka zrobiła na mnie duże wrażenie, po pierwsze dlatego, że czytelnik uświadamia sobie, że ważniejszy od fabuły jest styl jej prowadzenia. Autor przez to, że jest młodą osobą używa ze swobodą zwrotów językowych używanych przez młodzież, które tak sprawnie wplata w treść, że nie raz, nie dwa na ustach czytelnika pojawia się uśmiech. Po drugie jako absolwent prawa naprawdę zna się na rzeczy, nie ma więc mowy o tym, że procedury opisane w książce są wyssane z palca, dzięki czemu historia ta zdaje się być prawdziwa. Po trzecie główni bohaterowie na każdym kroku rzucają żartami, wulgaryzmami, nie jest to jednak niesmaczne i przesadne, wręcz przeciwnie. Mnie nie przeszkadza, że R. Mróz, obok spraw zmasakrowania zwłok, handlu narkotykami, utarczek z mafią, porwania, szantażu, zawarł sporą dawkę rozrywki. Tak bowiem powinno pisać się powieści, intryga jest przemyślana, utkana złotymi nićmi, której wir manipulacji, sięga dalej niż dwójka prawników mogłaby przypuszczać.

niedziela, 7 października 2018

"Gwiazdy" film o wielkiej miłości

Film mnie nie zachwycił, mimo mojego uwielbienia dla Sebastiana Fabijańskiego, uważam tą produkcję za słabą. Opowiada historię życia Jana Bansia, piłkarza, który w latach 1964 - 1973 zaliczył 31 oficjalnych spotkań w reprezentacji Polski, zdobywając w nich 7 bramek.
Nie jest to typowy film biograficzny. Za to na pewno pokazuje świetną piłkę nożną lat 60 - 70 tych, taką, której każdy zagorzały kibic by sobie życzył. Brakuje w nim jednak dynamiki, emocji, przeżyć, które towarzyszą kibicom sportu. Trochę na słowo musimy wierzyć w niesamowite umiejętności piłkarza i w wielką miłość do Marleny. Za mało spójności w scenach, za duży przeskok sytuacyjny, chaotyczny zlepek epizodów, tak właśnie odebrałam ten film.
O samym głównym bohaterze można napisać, że wystąpił między innymi w meczu z Anglią na Stadionie Śląskim w Chorzowie w czerwcu 1973 roku, wygranym przez Polską 2:0. Mimo tak świetnej gry nie znalazł się w kadrze na mistrzostwa świata w 1974 roku, podobnie jak dwa lata wcześniej w kadrze olimpijskiej z przyczyn pozasportowych. Po jego ucieczce na Zachód, polskie władze uniemożliwiły mu wyjeżdżanie z reprezentacją Polski do Niemiec, choć pozwalały mu tam wyjeżdżać z klubem, bo zarówno igrzyska olimpijskie w 1972 roku i mistrzostwa świata w 1974 roku odbywały się właśnie w Niemczech. System polityczny, który wówczas panował był niezrozumiały szczególnie dla ludzi, którym przyszło żyć w tamtych czasach, absurd gonił absurd. 
Z tego co czytałam, film miał bardzo niski budżet i nie było szans na odtworzenie z rozmachem legendarnych meczów polskiej reprezentacji. Z tego też powodu reżyser sięgnął po archiwalne sceny przeplatając je ze scenami filmu, dlatego brak w nim ekscytacji, która mogłaby płynąć ze świetnej ówczesnej gry polaków. Ciśnie się na usta pytanie: Po co się brać za realizację filmu, jeśli brakuje pieniędzy na to, żeby go prawdziwie opowiedzieć i realnie oddać emocje?

Moja ocena
3/10

niedziela, 30 września 2018

"Ostre przedmioty"... serial na podstawie książki

"Ostre przedmioty" to tegoroczny miniserial HBO, który jest wiernym odzwierciedleniem książki Gillian Flynn, o której pisałam tutaj: http://swiat-marty.blogspot.com/2016/04/ostre-przedmioty-g-flynn.html
Zakończenie pierwszego sezonu może delikatnie świadczyć o tym, że możemy mieć nadzieję na kontynuację, choć to miniserial i raczej nie liczyłabym na to.
O samym serialu można powiedzieć, że Amy Adams robi naprawdę świetną robotę, aktorka, która wciela się w główną postać o imieniu Camille. Do tego naprawdę fajnie słucha się sundtrack'a, który pasuje idealnie do tego klimatu, który budowany jest przez cały czas. Serial utrzymany jest w napięciu, choć niektóre sceny są za długie, a dialogi trochę rozwleczone. Z jednej strony może to być pozytywne z drugiej negatywne, jak kto na to spojrzy. Jedni lubią niedopowiedzenia, inni lubią "kawę na ławę". 
Ostatni odcinek jest zarazem najlepszym odcinkiem, na który wszyscy czekają z niecierpliwością. 
Na pewno reżyser stanął przed niemałym wyzwaniem, ażeby opowiedzieć tą historię tak, żeby nie przesadzić w żadną ze stron. Jak dla mnie, zrobił to, co było w jego mocy.
Co zwraca uwagę przy produkcji, to na pewno migawki po rozpoczęciu napisów końcowych, które wbijają w fotel i chyba nie spotkałam się w żadnym serialu z tego rodzaju rozwiązaniem. 
Można go polecić do obejrzenia, nie ma jednak potrzeby czytać książki przed i odwrotnie. 

Moja ocena
6/10

czwartek, 20 września 2018

Stranger Things - dwa sezony odchaczone

Kolejny serial Netflix i rzeczywiście dużo w nim podobieństw do serialu "Dark", który obejrzałam jako pierwszy. Dwa sezony Stranger Things ogląda się naprawdę bardzo szybko, choć to horror sci-fi i dużo w nim bajkowych scen dla dzieci. Trochę na wyrost niektórzy określają go najlepszym serialem właśnie tego gatunku. Dla mnie jest po prostu do obejrzenia, może dlatego brak we mnie zachwytu, gdyż nie jestem fanką.
Jedną z głównych aktorek jest Winona Ryder, dzięki której serial na pewno zyskał na wartości. Naprawdę widać tutaj klasę aktora, która na tle pozostałych znacznie się wyróżnia. 
Cała historia jest trochę oklepana, można doszukiwać się podobieństw w wielu innych filmach science fiction. Jednak to świetna podróż do nostalgicznych filmów lat 80 - tych. Bardzo wiele nawiązań do popkultury: kasety magnetofonowe, plakaty z filmów tamtych czasów, ubrania, tv itd. Dużo w nim także zabawnych postaci, które mają fajnie zarysowane tło, i dobre FX. Ani jedna minuta nie wydaje się wepchnięta tu na siłę. I ma się wrażenie, że II sezon jest lepszy niż sezon I, co w wielu przypadkach jest niespotykane. I choć nie jestem zwolenniczką tego rodzaju klimatów, to z przyjemnością obejrzałam tą historię.

Moja ocena
 6/10

sobota, 15 września 2018

"Alienista" - szkoda, że tylko jeden sezon...

Kolejny zwięzły i szybki miniserial Netflix, oparty na książce Caleba Carra "The Alienist". To zdecydowanie kryminał w którym występują dobrze dobrani aktorzy: Luke Evans, Dakota Fanning, oraz Daniel Bruhl, którzy świetnie wcielili się w swoje role. Bardzo dobrze opowiedziana historia, która aż prosi się o kolejny sezon. I tak też ma się stać, kolejna książka C. Carra będzie miała okazję zostać zekranizowana. Tym razem będzie to "The Angel of Darkness. 
Nowy Jork, koniec XIX wieku. W mieście grasuje seryjny morderca, który zabija w niezwykle brutalny sposób młodych, prostytuujących się chłopców. Komisarz policji Roosevelt korzysta z pomocy swojego przyjaciela Laszlo Kreislera, psychiatry, który pomaga w opracowaniu portretu psychologicznego oraz rysownika Johna Moore'a mającego pomagać na miejscu zbrodni. Do zespołu przyłącza się sekretarka Roosvelta, Sara, pierwsza kobieta zatrudniona w nowojorskiej policji oraz bracia Isaacsonowie, policjanci - patolodzy.
Z początku trop wiedzie do wyższych sfer miasta, dlatego zespół napotyka na opór ze strony kolegów z policji, opłacanych przez możnych tego miasta. I tak naprawdę akcja zamiast zmierzać do celu, coraz bardziej się gmatwa, bo różni ludzie, mniej lub bardziej skorumpowani upatrują nadziei w tym, by śledztwo utknęło w martwym punkcie. 
Wiodący prym w filmie psychiatra dr Kreisler to ktoś, kto próbuje dzięki psychologii i za pomocą jej narzędzi znaleźć mordercę dzieci. Niekonwencjonalne metody działania spotykają się z niezadowoleniem zwierzchników, ale i niezrozumieniem zwykłych ludzi, dla których doktor przekracza granicę normalności. I właśnie ta umiejętność doktora sprawi, że ten serial chce się oglądać dalej, a także przenikliwość i wnikliwość pozostałych bohaterów. 
"Alienista" to nie tylko serial kryminalny, jest to również podróż w dusze bohaterów. Im głębiej wchodzimy w fabułę, tym bardziej akcja zaczyna dotykać ich samych, ich własnych leków, porażek za które zapłacili, grzechów, które za sobą ciągną przez lata.
Naprawdę warto go obejrzeć. 
Ciekawa jestem sezonu drugiego.

Moja ocena
 9/10

niedziela, 9 września 2018

"Wind River" film naprawdę godny polecenia...

"Wind River" to opowieść utrzymana w skandynawskich klimatach, choć akcja filmu rozgrywa się na terenie stanu Wyoming Wind River jednym z największych rezerwatów Indian w Stanach Zjednoczonych. Tu właśnie pracuje lokalny tropiciel Cory, w roli tej Jeremy Renner. Ziemia na której znajduje się ów rezerwat nazwana jest ziemią przeklętą, a to dlatego, że na każdym kroku da się odczuć iż, tutaj żywioły z człowiekiem wygrywają. Duże terytorium, kapryśna pogoda, gruba warstwa śniegu, a niska temperatura skutecznie zamraża wszelkie odruchy sprawiedliwości. Człowiek wobec tej białej kartki, która rozlewa się na ekranie jest niczym płatek śniegu, odczuwalna jest wyższość przyrody. 
Do tego dochodzi jeszcze obraz życia rdzennych amerykanów, pokazany jest raczej upadek ich kultury, nie chroni się tutaj tradycji, nie rozpowszechnia się już jej, tylko konserwuje. Przez cały film reżyser podkreśla w sposób wyraźny silne więzi rodzinne, przede wszystkim między dziećmi i rodzicami. W pewnym momencie da się odczytać, że rodzice nie mają już komu przekazywać tradycji, bo ich dzieci zajęły się innymi zajęciami, które niekoniecznie pokrywają się z życiem Indian zamieszkujących te ziemie. Alkohol, narkotyki, marazm i brak perspektyw zrobił swoją robotę.
Tak naprawdę, film ten jest historią o morderstwie, o dokonanym zbiorowym gwałcie na niewinnej dziewczynie, która uciekając przebyła 10 km na boso, w mrozie, który zamraża płuca i doprowadza do śmierci przez wykrwawienie się. Zwłoki jej przez przypadek znajduje Cory, który ze względu na swoje doświadczenie i niebywałe umiejętności tropiciela pomaga oddelegowanej agentce FBI, w roli tej widzimy jedną z sióstr bliźniaczek Olsen, która tutaj całkiem nieźle sobie poradziła. W trakcie dowiadujemy się, że Cory również stracił swoją córkę, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, a zgwałcona dziewczyna byłą jej najlepszą przyjaciółką. Można odnieść wrażenie, że to właśnie kieruje Corym, który za wszelką cenę chce pomóc w odnalezieniu, jak się okazuje nie sprawcy, a sprawców. Przeciwwaga, którą rozdzielono pomiędzy bohaterów, sprawia, że w swoich rolach wypadają bardzo przekonująco. On - doświadczony, twardy, po przejściach, ona - naiwna, niedoświadczona.
Naprawdę dobry film, prosty, ale ma to "coś", na pewno oddziałuje i porusza, bez wielkich dialogów, niesamowitych zwrotów akcji, czy oceniania wyborów bohaterów.
Dopełnieniem tego wszystkie są przepiękne zdjęcia zaśnieżonych terenów filmowego "Wind River" oraz muzyka skomponowana przez Nick'a Cave'a.

Moja ocena
 9/10

sobota, 12 maja 2018

Polskie Dobre Kino "Najlepszy"

Zdecydowanie jestem sceptycznie nastawiona do polskiej kinematografii. Jest kilka naprawdę świetnych filmów, a potem długo, długo nic i bardzo wiele komedii romantycznych. Dlatego rzadko chodzę do kina na polskie filmy, chyba że film niesie ze sobą jakieś przesłanie. Na mojej liście do obejrzenia jest parę i naszych produkcji. Pierwszy wybrany przeze mnie to film "Najlepszy", wyreżyserowany przez Łukasza Palkowskiego. Samo nazwisko niewiele mówi, ale jest to reżyser, który ma na swoim koncie wiele kinowych hitów, jak na przykład: "Rezerwat", "Bogowie", "Wojna żeńsko-męska", a także seriale: "Belfer", "Diagnoza", "39 i pół".
Film "Najlepszy" jest biografią, opartą na faktach historią o wielkim sportowcu, którego niewiele osób kojarzy, a który w latach 90 tych dokonał niemożliwego. A mianowicie 3 września 1990 roku wziął udział w Double Iron Triathlon (podwójny Ironman) w Huntsville zajmując 1 miejsce. Pokonał dystans, który składał się z: 7,6 km pływania, 360 km jazdy na rowerze i 84 km biegu. Czas jaki osiągnął to 24 godziny, 47 minut i 46 sekund, coś niesamowitego i wydaje się niemożliwego dla człowieka. Zawody te są uważane za najbardziej prestiżowe wśród zawodów triatlonowych organizowanych na świecie, niewątpliwie też są najbardziej wymagające, ponieważ zawodnicy uczestniczący z nich muszą posiadać nadludzkie moce, żeby go ukończyć, a co dopiero wygrać.
Bohater naszego filmu nie miał ani łatwego życia, ani też łatwym człowiekiem nie był. Jednak dzięki swojemu uporowi i hardości, która niejednokrotnie pakowała go w kłopoty, pokonał swoje demony i wstąpił na ścieżkę normalnego życia. Droga do sportowego sukcesu Jerzego Górskiego była trudna i wyboista. W latach 1966-1982 był człowiekiem uzależnionym od narkotyków, kilkakrotnie również przebywał w więzieniu, był wrakiem człowieka. Jego przemiana zaczęła się w 1984 roku w Monarze. W ciągu sześciu lat intensywnego treningu pod okiem wielu ludzi, którzy stanęli na jego drodze, osiągnął poziom sportowy pozwalający mu na udział w światowych zawodach. 
Obecnie Jerzy Górski jest członkiem Polskiego Związku Triathlonu, prezesem Centrum Sportowego "Głogowski Triathlon" i organizatorem wielu zawodów triathlonowych oraz biegów. W 1990 roku otrzymał brązowy Medal za Wybitne Osiągnięcia Sportowe, natomiast w 1996 roku otrzymał przyznawany przez Przegląd Sportowy i Urząd Kultury Fizycznej i Turystyki tytuł Olimpionika.
Dla wielu może być na pewno wzorem do naśladowania i wielkim autorytetem. Jego postawa pokazuje, że nie ma ludzi przegranych, chyba że ten ktoś sam postawił na sobie krzyżyk. Oczywiście zawsze musi być jednak ktoś, kto poda rękę i pomoże. I w tym przypadku tacy ludzie się znaleźli.
Jeśli chodzi o sam film, dobrze się go ogląda, dialogi nie przytłaczają, tempo jest sprawne, historia sama się pisze. Główną rolę gra Jakub Gierszał, młody aktor, który zasłynął rolą w "Sali samobójców". Pokazuje tutaj naprawdę wysoki poziom swoich umiejętności. Reszta aktorów również nie odstaje. 
Jest to jeden z tych filmów, które warto obejrzeć nie tylko dlatego, że niesie ze sobą przesłanie, lecz dlatego, że opowiada ludzką prawdę, której w dzisiejszym świecie jest mało.
Z czystym sumieniem mogę go polecić.

Moja ocena
 9/10