Jestem świeżo po powyższej lekturze. Autor sprawnym językiem przedstawia nam cieżką drogę życiową, znanej na całym świecie Marilyn Monroe - gwiazdy, która nigdy nie przestała świecić.
Czy książka mnie zachwyciła? Chyba spodziewałam się większej ilości tajemnic z życia MM. Nie zaprzeczam, że cała historia wciąga bez opamiętania. Przeczytałam jednym techem, może dlatego, że była, właściwie to jest. Jest coś w tej kobiecie fascynującego, eksytującego, nieodgadnionego, coś co kochali wszyscy mężczyźni i zazdrościły wszystkie kobiety. Ja uznałam, że mogłaby być moją koleżanką, może nawet najlepszą. Fakt była torszkę infantylna, małostkowa, robiła wokół siebie dużo szumu, ale miała w sobie dużo człowieczeństwa. Może jeszcze, dlatego czyta się tą książkę szybko, bo chce znać się dalszą część historii, po prostu nie można zaprzesatć na pierwszym rozdziale.
Po przeczytaniu odczuwam smutek, strasznie mi Jej żal. Całe życie szukała miłości i nigdy do końca nie była szczęśliwa, zawsze tylko wydawało jej się, że jest. Zawsze wydawłao Jej się, że kocha, że ten mężczyzna jest Jej jedynym, najlepszym, najwspanialszym. Może nam wszystkim na danym etapie życia tak się wydaje?
Obecnie mam tzw. fazę na MM. A propo to również moje inicjały, póki nie wyszłam za mąż...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz